Dlaczego podjadamy i czujemy niedosyt

Dlaczego podjadamy i czujemy niedosyt?

Czy zdarza Ci się zjeść posiłek, a mimo to kilka chwil później zaglądać do szafki po “coś jeszcze”? Masz wrażenie, że Twój talerz jest pełen, ale Twoje ciało – i głowa – wciąż są głodne? W tym wpisie porozmawiamy o tym, co tak naprawdę stoi za uczuciem niedosytu i podjadaniem.

Mit idealnie sycącego posiłku

Zaczniemy od istotnego hasła: indeks sytości. To wskaźnik, który mówi o tym, że pewne produkty sycą bardziej niż inne. Brzmi logicznie, ale… w praktyce nie zawsze działa.

Dla jednej z nas banan to idealna przekąska na kilka godzin. Dla innej – 5 minut po zjedzonym  bananie głód wraca z podwójną siłą. Każda z nas inaczej reaguje na różne produkty – jedna z nas uwielbia makaron z pesto, druga będzie chciała zjeść tabliczkę czekolady po takim bogatym w węglowodany posiłku.

Dlatego zanim uwierzysz w kolejną listę “top 10 najbardziej sycących przekąsek” – sprawdź, co działa u Ciebie.


Skomponowany posiłek to nie tylko kalorie, to także smak i satysfakcja

Sytość to nie tylko fizyczne uczucie pełnego brzucha, to także psychiczne poczucie “już mi niczego nie trzeba po tym posiłku”.

Oto, co od strony fizycznej zadba o uczucie sytości:

  • Niższy stopień przetworzenia (np. kasza gryczana zamiast kuskusu)
  • Błonnik (warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, strączki)
  • Stała forma (np. jogurt z dodatkami zamiast smoothie)
  • Dodatek tłuszczu (orzechy, oliwa, pestki)

Kiedy podjadanie to wołanie o smak?

Wielu kobietom podjadanie wydaje się wynikiem “braku silnej woli”. Tymczasem często to po prostu brak przyjemności z jedzenia głównych posiłków. Przykład? Masz ochotę na czekoladę, ale zamiast tego sięgasz po jabłko, jogurt, banana… i powtarzasz cykl jedzenia “zdrowych rzeczy” przez dwie godziny, zanim w końcu zjadasz upragnionego batonika – plus wszystko to, co wcześniej.

Brzmi znajomo?

To nie słabość. To strategia, która nie działa.

Ciało potrzebuje nie tylko energii, ale i smaku. I jeśli go nie dostanie – będzie szukać dalej.

Podjadanie a monotonia diety

Czy jesz w kółko to samo, bo jest szybkie, wygodne i sprawdzone? Jasne, to zrozumiałe. Ale nasze ciała (i głowy) pragną różnorodności. I wiesz co? Monotonna dieta może prowokować do podjadania.

Spróbuj:

  • wymienić owsiankę na gofry lub omlet,
  • dodać do makaronu sos orzechowy zamiast klasycznego pomidorowego,
  • zamiast jajecznicy zjeść english breakfast albo tofucznicę,
  • zrobić wrapy, kaszotto, risotto albo burgery roślinne.

Czasem podjadanie to znak, że jesz zbyt dietetycznie

Brzmi paradoksalnie? A jednak. Nadmiar białka czy warzyw może sprawiać, że posiłki stają się… nudne. Sycą żołądek, ale nie podniebienie.

To nie znaczy, że warzywa i białko są “złe”. Ale jeśli każdy Twój talerz to brokuły, rukola, twaróg i pierś z kurczaka, a Ty mimo to czujesz niedosyt – to nie jest problem z Tobą. To po prostu znak, że potrzeba więcej smaku. Więcej przyjemności. Więcej równowagi.

Spróbuj dodać:

  • kawałek czekolady do owsianki,
  • ser, majonez lub salami do kanapki,
  • pesto, oliwę, prażone pestki do obiadu.

Jedzenie to nie jest test silnej woli. To forma troski.

Co z tymi słodyczami?

Można je jeść? TAK. Codziennie? Nadal TAK.

WHO zaleca, by dodane cukry stanowiły max. 10% naszej dziennej energii. Dla przeciętnej kobiety to ok. 50 g cukrów prostych dziennie. A to znaczy mniej więcej:

  • 1 batonik,
  • 2 paski czekolady,
  • 1 szklanka soku,
  • albo 3 pralinki Ferrero.

To jest miejsce. Miejsce na Twój ulubiony smak. Miejsce na ulgę, na sygnał: “mogę jeść to, co lubię”.

Co więcej: regularne włączanie takich smakołyków zmniejsza ryzyko niekontrolowanego objadania się.

pobierz darmowego ebooka
Koszyk
Przewijanie do góry